czwartek, 19 lutego 2009

Między Marsem a Wenus

Janas jest kierowcą ciężarówki. Do Irlandii przybył kilka lat temu z Łotwy. Szybko zaczepił się w jednej z wielu firm przewozowych i od tamtej pory zaopatruje Aldika w owoce i warzywka. To dzięki niemu młodzież ucząca się wcina banany na przerwach, kobiety kładą plasterki ogórka na oczach, a mężczyźni... no właśnie. Co z mężczyznami? Janas zadał sobie to samo pytanie, a że człowiekiem dobrym jest z natury i pomocnym zajął się dealerką. W branży spirytusowej. W związku ze specyfiką swojego zawodu, Janas niejednokrotnie bywał za granicą, skąd wracał w towarzystwie kilkunastu brzęczących buteleczek.

W ramach wspierania raczkującego biznesu Janasa, a także kładzenia podwalin pod nową unię handlową łączącą nasze kraje, nabyłem sobie byłem dwu litrowego łiskacza. Ot, żeby po pracy, dla relaksu lodem podsypać, kolą podlać i przegonić trudy ciężkiego dnia. Gdyby kogoś interesowało gdzie mam to, że jak niektórzy twierdzą, mieszanie łiski z kolą jest profanacją, zapraszam na maila. Na łamach bloga staram się nie być wulgarny.

Jak się miało okazać proces opróżniania butelczyny miał dwóch wyjątkowo niezadowolonych obserwatorów, odmiennie zapatrujących się na czynione postępy.

10 dni później

Anieśka: Ile Ty już tej łiski wypiłeś!? Przyhamuj może trochę.

* * *
Janas: Ty chaczesz łiski?
Mła: Dzięki Janas, mam jeszcze poprzednie.
Janas: Jeszczo!?

20 dni później

Anieśka: Boże, wychlałeś już połowę butelki. Ty masz problemy z alkoholem.

* * *
Janas: Tiebia nada łiski?
Mła: Dzięki Janas, jeszcze nie wypiłem tej ostatniej.
Janas: Jeszczo niet? Eta nada pić, nie niuchać.

30 dni później

Anieśka: Jeśli zaraz nie uspokoisz się z tym łiskaczem wyprowadzę się do matki, zobaczysz!!!

* * *

Janas: Łiski?
Mła: Dzięki jeszcze mam.
Janas: To wylej. Eta niedobrij już.

40 później

Anieśka: Żul jesteś i alkoholik. Miesiąc ledwo minął, a Ty całą butlę łiski wychlałeś!!!

* * *

Mła: Janas, masz łiski?
Janas: Mam, ale Tiebia nie przedaje. Ty charoszyje łiski marnujesz!

I wszystko jasne

29 komentarzy:

  1. Ja Ci radzę, nie denerwuj dobrego dilera, w dodatku prawie ziomka. Ostatecznie łyskacza można ukryć pod łóżkiem i mieć na zapas - może się jednak nie zepsuje ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Dwóch obserwatorów - dwie butelki, dżizas, że też ludzie sami na to nie wpadną :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahaha, to żeś podpadł dealerowi, kolego ;) Ze mnie nie byłoby dobrej klientki, bo whiskey nie trawię ;) No chyba że mam do czynienia z wersją "sprofanowaną" :) Smithwick's - tak. Guinness - tak. Klikenny - tak. Baileys - tak. Irish Mist - tak, ale żadne Black Bushe, Bushmillsy, czy Tullamore Dew ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na przyszłość będę wiedział. Jeśli mamy jakąś wspólną przyszłość. Urabiam go i powoli zaczyna pękać, ale wciąż nie wiadomo czy wrócimy do wspólnych interesów:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie głupi pomysł. W tej dla observatore nr1 trzymał będę herbatę. Nie ma co charoszyjej łiski marnować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja facetem jestem. Wszystko wypije :). Ale łiski też preferuje sprofanowane. A jak red bulla z wódka znajdujesz? Bo smirnoff zza włoskiej granicy też się znajdzie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ~Mysz z Brygady Ryzykownego Ratunku20 lutego 2009 17:01

    Dostawca pójdzie tam, gdzie zarobić może, a Tobie ino niuchać butelki po "wodzie życia" pozostanie. Ach te baby, rzec by się chciało.

    OdpowiedzUsuń
  8. niezły koleś, i ma szacunek do dobrego alkoholu, nie to, co Ty! ;-) PS. chata nadal wolna, ale się nie narzucam...

    OdpowiedzUsuń
  9. Człowieku, Ty chcesz mnie wysłać na drugi świat? ;) Red Bulla zdarza mi się pić, ale nigdy z wódką. Ponoć to "zabójcza" mieszanka [czasem dosłownie], a ja nie mam skłonności samobójczych ;) Wódki nie cierpię, zresztą jak wszystkich innych mocnych trunków. Owszem, zdarza się sporadycznie, że na różnych imprezach łyknę sobie trochę Smirnoffa czy Finlandii, ale nigdy w czystej postaci - zawsze jako drinka i to w baaaaaaaardzo zachwianych proporcjach. Nic więcej niestety, bo po prostu nie znoszę wódki. Jako kobieta zdecydowanie gustuję w trunkach typowo kobiecych w kręgach męskich często uchodzących za sikacze ;)Pozdrawiam serdecznie i ściskam [mam nadzieję, że Anieśka mi wybaczy!]Ps. Mam nadzieję, że dostałeś fotki z Ibroxu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie da rady żebyś oboje uszczęśliwił bez uciekania się do herbaty w drugiej butelce (bo jak Cie nakryje "to cie maamusia rodzona nie pozna" -znasz ten cytat)Jedyne wyjście zadowolić dealera. Więc musisz pić bez coli - szybciej pójdzie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Herbatka, powiadasz? Soczek jabłkowy może? Mój nos już się nie może doczekać przeglądu butelek dumnie stojących na naszych półkach. A i oko na pozycji obserwacyjnej ustawione;) PS Nie, sąsiad nie weźmie na przechowanie. Przekupiony, zatopiony. Myśl nad innym kołem ratunkowym:P

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaa, to Ty jesteś jedną z "tych". Nic nie szkodzi ;) A ściskaniu w dalszy ciągu mówię stanowcze NIE.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie ma strachu, jak dukatem błysnę wróci w podskokach. Póki co tylko kokietuje...

    OdpowiedzUsuń
  14. Też mam szacunek do dobrego alkoholu. Dlatego sączę, a nie chleje. Według moich norm. Bo według innych to marnuje, bądź właśnie chleje. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. W pierwszej kolejności muszę zadowolić siebie, a to oznacza absolutne NIE dla czystej łiski.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jasna cholera, tyle porad, forteli, tajemnych strategii, a wszystko to na nic. Do tego jeszcze nie daj Boże, podczas przeglądu kuchennych butelek, smirnoff cytrynowy zbunkrowany w butelce po oleju się wyda... ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hie hie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. No tak, teraz wyschniesz...

    OdpowiedzUsuń
  19. E tam, od razu wyschnie. Kobita sposób znajdzie, żeby ponownie życie w Niego wtoczyć;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przez brak odpowiedzi na moje niebezpośrednie pytanie rozumiem, że pomysł spotkania umarł śmiercią naturalną?

    OdpowiedzUsuń
  21. Znaczy się jak kobita daleko, to można?

    OdpowiedzUsuń
  22. Obawiam się, że w moim przypadku niestety tak...

    OdpowiedzUsuń
  23. Wystarczy, że śpi... :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chetnie sie zapoznam z Janasem. U mnie whiskey postoi gora tydzien.

    OdpowiedzUsuń
  25. ~xREMvTLfJFkNDCuFHT10 grudnia 2010 22:41

    y68j2p kpqmhdrtutjk, [url=http://bqkydfbvadzp.com/]bqkydfbvadzp[/url], [link=http://gwtrftqzwsqw.com/]gwtrftqzwsqw[/link], http://gruomptpckod.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. 5xcnHu pprkdhzgrpay, [url=http://rwqgrbhusruc.com/]rwqgrbhusruc[/url], [link=http://njjkbjojwffd.com/]njjkbjojwffd[/link], http://ymhumuqlpxkp.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. tJGlpc ezssrrhktvpr, [url=http://qdyheghlxatv.com/]qdyheghlxatv[/url], [link=http://tbdhqsvufdtm.com/]tbdhqsvufdtm[/link], http://huioyaooskef.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. ~aPJBdsDvFlHRNLNs11 grudnia 2010 09:50

    K72PyL xvmzevkedpum, [url=http://lyhtqoezdxbw.com/]lyhtqoezdxbw[/url], [link=http://yhvtetagfzwf.com/]yhvtetagfzwf[/link], http://rsrqznkrogwu.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. qKr3Fd huparyeopmbq, [url=http://cpfikamfoijs.com/]cpfikamfoijs[/url], [link=http://lneaofutcfvc.com/]lneaofutcfvc[/link], http://xskemezjneyz.com/

    OdpowiedzUsuń