Oto powracam z internetowego niebytu, ale o tym później. Najpierw to co najświeższe i wątrobę uciska, a więc czym prędzej na ekran monitora musi zostać przelane.
Ja rozumiem, że Pan montujący blokady na kołach nieprawidłowo zaparkowanych samochodów wykonuje niewdzięczną pracę. Rozumiem, że za frajer zdejmować owych blokad nie może, bo nie za to mu płacą. Rozumiem, że powinienem był zauważyć, że akurat ten parking obsługiwany jest przez inną, niż wszystkie znane mi w Naas parkingi, firmę, a co za tym idzie bilecik nabyty dwieście metrów dalej użyteczny jest jak tchórzofretce siodło. Rozumiem, że w świetle prawa mandat należał mi się bezapelacyjnie. Ale że Pan Blokadziarz nie uległ niezawodnemu w takich sytuacjach urokowi Anieśki i uwolnić auto zgodził się dopiero po uiszczeniu opłaty karnej, to on pedał jest i ślepy onanista, ot co.
A co, nie wolno mi...?
Błędem było, żeś nie kucnął gdzieś za rogiem, czapką niewidką przykryty a ona sama, samotna, biedna, z kluczykami w ręku i żelastwem na kopytach "swojego" rumaka.... Może wtedy pan by się zlitował? A tak to pomyślał: "I co ja z tego będę miał? Zajęta, to nawet na obiad nie pójdzie, własnemu chłopu w ramiona z radości wpadnie, a mnie ino kawał żółto brudnego żelastwa zostanie. Niech płaci. Za dobrze mu być nie może" ;)Jak czarować, to tylko pełnią kobiecej magii, niezakłóconej falami samczego pierwiastka. Lekcja na przyszłość: chować się za krzaki, mur, spódnicę innej pani, a kobitkę wystawiać do walki z przeciwnościami losu! Większe prawdopodobieństwo odniesionego zwycięstwa. Pzdr
OdpowiedzUsuńHie, hie, Miszo, musisz wiedzieć, że w takich sytuacjach Anieśka nic nie poradzi, bo "clamperzy" to z reguły wyjątkowo toporne osobniki! Mój Połówek pracuje w firmie, która znajduje się na głównej ulicy miasta, a co za tym idzie ma codziennie doskonały widok na to, co dzieje się w centrum. A dzieje się sporo właśnie za sprawą Nawiedzonego Clampera, jak go nazwaliśmy na własny użytek. Ten "nasz" jest do tego stopnia psychiczny, iż zdarzało mu się zakładać blokady na samochody wewnątrz których siedzieli ludzie! Wyobrażasz to sobie? Ale to zaledwie kropla w morzu jego absurdalnych działań. Jego ulubioną czynnością było też blokowanie właścicieli firm, którzy np zatrzymali się przed swoim zakładem, by rozładować towar... Nie przyjmował do wiadomości żadnych argumentów, zachowując się na tyle bezczelnie, iż totalnie olewał rozmówcę i milczał niczym zaklęty ;) Generalnie ubaw z niego był niezły. Był, bo gościa już nie ma. Całe miasto go nienawidziło, więc być może ktoś mu spuścił porządny łomot, albo szefostwo wreszcie zareagowało na masowo napływające skargi na tego nawiedzonego osobnika. W każdym razie z doniesień Połówka wiem, że w mieście sieje postrach nowy clamper ;) Prawie tak samo psychiczny, jak jego poprzednik.
OdpowiedzUsuńHm, ktoś mi radził ostatnio wożenie atrapy blokady w bagażniku ;) przecież drugiej nie założą :)) Rozumiem że troszkę bolało, ale już przecież po krzyku, rachunek zapłacony, no nie?
OdpowiedzUsuńA może pan "blokadziarz" czekał aż ty zaczniesz swój urok rozsiewać? Może on odporny na kobiece wdzięki, ale za to z tobą by się udał na kawusię gdybyś mu ją zaproponował w ramach wdzięczności za zdjęcie tej wątpliwej ozdoby? Na to pewnie nie wpadłeś co? :D
OdpowiedzUsuńMyślę, że i ta metoda na nic by się zdała. Blokadziarze zatrudniani są zapewne w drodze specjalnej selekcji. Podpinają im elektrody do mózgu i prezentują obrazki. Goła babka - zero aktywności mózgu, goły facet - zero aktywności mózgu, butelka 20-to letniej whisky - zero aktywności mózgu, zmarźnięty, przemoczony szczeniak - zero aktywności mózgu, plik banknotów - pii pii pii.
OdpowiedzUsuńDziwne, że gościu przerwał tak długo, że został zapamiętany. Ja bym go po trzecim takim wyskoku przetrzepał, zabrał kluczyki, założył blokadę na koło, a klucze wrzucił do studzienki odpływowej. Ludzie w Twoim mieście są bardzo cierpliwi :)
OdpowiedzUsuńAhh, wielki szacun Pendragonie za pamięć bezwzględną :). Co innego jednak radzić innym, a co innego samemu stosować się do własnych rad ;). Już po bólu, to się zgadza. Jakoś to sobie odbije ;)
OdpowiedzUsuńNie wpadłem. Ale wolałbym chyba uregulować mandacik. Trzeba się szanować ;)
OdpowiedzUsuńWeź się skup, atrapę Miszy zostaw w domu i przyjedź na spotkanie, na piwko, na ginesa, pogadać chociaż :)
OdpowiedzUsuń