Drogie Panie,
na wstępie wielkie sorensen, że wczoraj, w dniu Waszego święta, żadne oficjalne oświadczenie, ni życzenia wszelkiej pomyślności na blogu się nie pojawiły. Zapewniam, że nie wynika to ze szczeniackiego bojkotu, czy braku poszanowania Dnia Kobiet. Osobiście jestem wielkim fanem Ósmego Marca i uważam, że święto to należy Wam się jak psu buda, jako, że jesteście naszymi gwiazdami na niebie, wisienką na torcie, pianą na piwie, cudowną bramką z przewrotki w ostatniej minucie spotkania.
Brak jakichkolwiek ruchów tematycznych na blogu, wynika jedynie z wątku Kilimandżaro, którego przerywać bardzo nie chciałem, więc ograniczyłem się do życzeń twarzą w twarz. Niemniej dramatyczne wydarzenia dzisiejszego wieczora zmuszają mnie do pewnej dygresji.
Nie można się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że mężczyźni są z marsa, a kobiety z wenus. Niemniej nauczyliśmy się żyć obok siebie na jednej planecie w poszanowaniu i zrozumieniu dla naszej wzajemnej odmienności. Na przykładzie: nigdy nie wrzucę kota do kąpieli, choć nie rozumiem jego niechęci do wody. Tak samo na pytanie kobiety: 'jak moja nowa fryzura?', nie powiem: 'mój Boże, aż tak wieje?'.
Tylko żółtodziób wypali natychmiast: 'wyglądasz świetnie!'. Trzeba przyjrzeć się nim się oceni. Nie za długo, bo to sugeruje wahanie i nie za krótko, bo oznacza to brak zainteresowania.
Ale każdy kija ma dwa końce. Jeśli wasz osobisty narzeczony ogląda mecz, a po końcowym gwizdku jego ulubiona drużyna ląduje za burtą Ligi Mistrzów, możecie pozwolić mu cierpieć w milczeniu, zasugerować kiepską dyspozycję sędziego, ale jeśli powiecie, że grali jak frajerzy, zasłużyli na porażkę i ogólnie byli słabszą stroną tego marnego widowiska, to wylądujecie na noc w ciemnej piwnicy .... jak Anieśka.
Bez latarki?
OdpowiedzUsuńBez! Ale z iPhonem. Jeszcze uśmiechnięta wyjdzie...
OdpowiedzUsuńTak na szybko, bo tu ciemno, a ja bez okularów i z zasięgiem kiepsko. Wnoszę o odwołanie nałożonej kary. Jestem niewinna!!!! Chyba że ktoś może mi podrzucić mój ciepły polar i szczoteczkę do zębów, i mojego 'jaśka', i coś na mój słodki ząb, i jeszcze ten różowy drobiazg z dolnej szuflady... to wtedy niech ten wyrok sobie trwa!
OdpowiedzUsuńCisza! Zaraz Ci się bateria w iPhonie skończy, to inaczej będziesz gadać...
OdpowiedzUsuńZnam kobietę, która byłaby wdzięczna za pozostawienie jej w spokoju z internetem na tych kilka godzin, tak żeby nikt jej nie przeszkadzał, nie chciał jeść, nie ciągnął do łóżka...
OdpowiedzUsuńHmm, mogłem jej bana na kompa wlepić. Bardziej byłoby to skuteczne i wychowawcze...
OdpowiedzUsuńEeeeeerrrrr, chyba widziałam kotecka.. i scura...
OdpowiedzUsuńOd kiedy to odłączenie od maszyny podtrzymującej życie jest wychowawcze? Bo skuteczne, to się zgodzę;)
OdpowiedzUsuńHa, ha, ha Michaś tylko straszysz, bo przecież nie macie piwnicy!!!!
OdpowiedzUsuńDobra, możesz wyjść. Omamy już masz. Ale niech to będzie dla Ciebie nauczką. Amunt...?
OdpowiedzUsuńJuż mamy. Anieśka dostała szpadel do ręki i musiała kopać
OdpowiedzUsuńAnieska i kopanie ... niewierze! Przeciez ona nawet nie ma sily okna umyc.....
OdpowiedzUsuń