wtorek, 16 sierpnia 2005

Harnas i Tatra

Taa daam. Dnia 12.08.2005 (piatek) otrzymalem swoja pierwsza wyplate na irlandzkiej ziemii. I nic, ze po odjeciu dzialki Urzedu Skarbowego i oplaceniu kaucji za mieszkanie pozostalo z tej fortuny 31,06 €. Zupelnie nic. Juz z niecierpliwoscia oczekuje kolejnej pensji, ktora zostanie przelana na moje konto w najblizszy piatek. Tak tak, na konto. Wczoraj zalozylem sobie takowe w Bank of Ireland. Wyjatkowo bezbolesna operacja. Przyszedlem do banku z wypelnionym krotkim formularzem, paszportem i potwierdzeniem adresu (wystarczyl PPS nadeslany poczta na moj adres) i wyszedlem po 10 minutach z numerem konta i obietnica otrzymania karty platniczej w srode (po dwoch dniach).
Od ponad tygodnia juz, dzielnie wstaje skoro swit i ruszam w prawie godzinna podroz do pracy. Tyle mi sie schodzi z buta, ale jak tylko ureguluje wszystkie biezace wydatki inwestuje w jakas dwukolke. W przeciwnym wypadku niedlugo stane sie nizszy o kilka cm jako, ze nogi mi w dupe wejda. A sama robota jest bardzo niezla. Polega glownie na kompletacji ladunku :). Termin ten, powszedni dla mnie i moich znakomitych kolegow (i kolezanki) z Wydzialu Transportu (tu nastepuje uczone krecenie wasa ;) ), zwyklych smiertelnikow moze nieco skolowac, wiec spiesze z wyjasnieniami. Jezdze po magazynie elektrycznym wozkiem widlowym, laduje przerozne towary na palety i podrzucam je w miejsce, z ktorego samochodami beda dostarczone do konkretnych sklepow Aldi (cos ja Liedl). Robota moze nie jest specjalnie wymagajaca intelektualnie (gosciu na rozmowie kwalifikacyjnej uprzedzal: you will have to think, but it`s not a rocket science, Michael), za to czas szybko mija, wiec jest gitarra.
A od wczoraj rodzinny zarobek na glowe zostal podwojony. Przyczyna jest prozaiczna. Dzielna, mala Anieska od wczoraj pracuje w nowo otwartej kafejce internetowej w Naas. Oprocz oczywistej korzysci finansowej jej pozycja ma inne zalety. Np takie ze pisze sobie posta zupelnie za friko.
Nie moge tez nie wspomniec, ze zostalem przechrzczony. Moj przyszly zwierzchnik na nocnej zmianie w Aldim wola na mnie Janosik. Jako ze splodzony zostal (zwierzchnik, nie Janosik) przez Libanczyka i Polke (a moze odwrotnie) po polskiemu mowi smiesznie i chwile zajelo zanim zrozumialem dlaczego mowi na mnie 'Janoszek'. Nic przeciwko w sumie nie mam. W koncu Janosik to moj bohater z dziecinstwa. Gdy go zabili (w serialu znaczy) wpadlem w depresje i nie chcialem wyjsc z lozku poki ojciec nie wymyslil bajki, ze Janosik uciekl spod szubienicy. Tyle ze pobudki bossa nie bardzo do mnie docieraja. Otoz wola na mnie Janosik, bo mam dlugie wlosy czym go przypominam, poza tym on lubi Janosika, podoba mu sie to, wiec bedzie mnie tak nazywal. Ok, he`s the boss. Ja go bede wolal beduin (za jego plecami rzecz jasna), bo mi go przypomina.
W niedziele wrocil z dwutygodniowego pobytu w Polsce nasz znajomy. Jako ze o jego wyjezdzie wjedzielismy juz wczesniej, nie moglismy powstrzymac sie od zlozenia skromnego zamowienia i tym sposobem dwa dni temu stalismy sie szczesliwymi posiadaczami 4 puszek konserwy turystycznej, 1,2 kg polskiej kielbachy i .... czteropaka tatry !!! Gdy jeszcze tego samego dnia zasiadlem do obiadu zlozonego ze smazonej kielbasy, frytek i zimnego polskiego piwa.... az lezka mi sie w oku zakrecila.
Pozwole sobie na koniec powrocic do zawieszonej ostatnio tradycji ciekawostki. W Irlandii podniesienie z ziemi zgubionego pieniadza (bez wzgledu na nominal) jest nie do pomyslenia. Ostatnio w pracy dziewczyna, ktora wprowadzala mnie w tajniki manewrowania wozkiem widlowym, zgubila w kantynie 20c. Doskonale widziala jak moneta wypadla jej z reki, ale nie podniosla jej. Zrobilem to za nia, polyzylem obok niej na stole mowiac ze gubi pieniadze. Wzruszyla ramionami i stwierdzila, ze niepotrzebnie je podnosilem. Okazuje sie ze Irysy wytykaja palcami i smieja sie z kazdego kto schyla sie po zgubiona monety. A Anieska nic sobie z tego nie robi i po miesiacu pobytu w Naas jest bogatsza o ponad 5 € (w wiekszosci w 1c, 2c, 5,c). Oni maja poprostu za duzo pieniedzy. Jako spoleczenstwo. Nie musza byc mili dla klienta w sklepie, banku, restauracji. Jak nic nie kupi to im to rybka. Maja za co zyc. Po calym Naas walaja sie koszyki z hipermarketow z 1€ w srodku. A juz totalna paranaja jest opcja, o ktorej mi opowiedziala Ola. Babka zamiatala podloge po imprezie w knajpie, na szufelce miala sporo monet, ktore ... razem z reszta smieci wywalila do kosza. W DUPACH SIE POPRZEWRACALO !!!!!
I tym milym akcentem powiem wam Si ju lejter.
  

3 komentarze:

  1. I chcialam wszystkim powiedzie,ze wiewiorka po czesku to nie zaden "driewnyj kocur" tylko "wewerka" ;-)A z Michasia wszyscy moga byc dumni,bo jest dzielny i wstaje z ranca... Zapomnial wspomniec,ze wczoraj wujek Maniek mial urodziny i ze oboje mielismy mdlosci (podwojna ciaza??)po torcie...takie zycie...

    OdpowiedzUsuń
  2. chcialam jeszcze napisac ze brakuje mi nalesnikow ze szpinakiem;-)i tego co mieszkancy Malcuzynskiego 5 i stali bywalcy tego miejsca zwá brzydko,ale smakuje wysmienicie..Mama Michala bedzie wiedziec o co chodzi...I Michalowi tez tego brakuje ale On udaje twardziela;-)i sie nie przyznaje...

    OdpowiedzUsuń
  3. Na dzieńdobry Witam was moi kochani mali i duzi podróżnicy. Jednym słowem "Podróżnicy z wszystkich krajów łączmy się", a wiec wracać mi tu do Polska jako i ja wróciłem!!!!Czytam te wasze "mrożące krew w żyłach" przygody i chcę wam powiedzieć, że wasz stary druch z Transpotru i cała kompania zbieraczy pomidorów i innych rzeczy które trzeba zbierać na wsi, miał jeszcze lepsze przygody. Ale o tym póżniej, jak tylko będę miał trochę więcej czasu. Wtedy to ta wasza telenowela przerodzi się w prawdziwy kryminał, powieść sensacyjną lub nawet horror z Carnon (wyjaśnienia później).Ale wróćmy do tego jak to dobrze słyszeć że u was już zaczyna się układać. Aga mówi że zaczynacie wychodzić na swoje, że kaska już leci i się powoli zarabia. To po prostu świetnie. Oby było jej jak najwięcej i jak najmniejszym kosztem. To jeszcze raz na koniec pozdrowionka dla wszystkich ciężko pracujących nad euraczami. Lecę dalej użerać (urzerać?) się z polskimi urzędasami.PS. Ptaku byłem na Camp Nou i pozdrowiłem za ciebie Barsę. Ale Allianz i Amsterdam Arena są o nieeeeebo ładniejsze wiec nie masz specjalnie czego żałować.

    OdpowiedzUsuń